Zanim zachodnia myśl odkryła meskalinę, zrobili to ludzie, którzy uprawiali tę wiedzę od tysięcy lat. Rzeźby z Chavín de Huantar w Peru, datowane na około 1300 lat przed naszą erą, pokazują humanoidalne postacie trzymające kaktusa San Pedro. Dokumentacja ceremonialnej praktyki, która w tamtym czasie liczyła już kilka tysięcy lat.

Równolegle w Meksyku ludy Wixáritari, znani na Zachodzie jako Huichole, budowali całą swoją sztukę wokół wizji wywoływanych przez peyotl, kaktus zawierający meskalinę. Ich kolorowe przędzianki, nieriki, są dosłownym odwzorowaniem tego, co widzieli podczas ceremonii. Kwadraty, spirale, koła, kolory, które na trzeźwą głowę wydają się przypadkowe, dla kogoś, kto znał ten stan, były precyzyjną mapą konkretnego terytorium.
Zanim meskalina trafiła do europejskich salonów, była od pokoleń językiem wizualnym całych kultur.
Jeśli chcesz poznac, czym jest sama roślina, przeczytaj wpis.
Huachuma, San Pedro
Witkacy
Kiedy myślę o polskim wkładzie w historię sztuki i substancji psychoaktywnych, myślę o człowieku, który był tam przed Huxleyem, przed Michaux, przed całą zachodnią falą zainteresowania peyotlem z lat pięćdziesiątych. Stanisław Ignacy Witkiewicz, znany jako Witkacy, odkrył meskalinę w latach dwudziestych XX wieku, ponad trzydzieści lat przed tym, jak Aldous Huxley wypiął swoją słynną czterdziestą część grama.
Witkacy był malarzem, dramaturgiem, filozofem, fotografem i teoretykiem sztuki. Stworzył koncepcję Czystej Formy, teorii, w której sztuka miała docierać do metafizycznych warstw egzystencji, wywoływać „uczucie dziwności istnienia,” przekazywać coś, czego nie da się wypowiedzieć słowami ani przedstawić dosłownie. To projekt, do którego meskalina pasowała jak klucz do zamka.

Meskalina była dla Witkacego doświadczeniem szczególnym. Wśród wszystkich substancji opisanych w „Narkotykach” meskalina miał status wyjątkowy. Witkacy podkreślał trudności w zdobyciu jej w Europie i pisał, że będzie „wdzięczny do końca swoich dni” za siedem tabletek, które otrzymał. Co więcej, zauważył coś, co brzmi dziś jak wstępna obserwacja kliniczna. Witkacy odnotował, że po meskalinie powstrzymał się od picia i innych substancji odurzających, co było zadziwiająco przezornym rozumieniem wpływu różnych substancji na ludzki organizm.
Huxley i zawór redukcyjny
Maj 1953 roku, Los Angeles. Aldous Huxley, zafascynowany relacjami o narkotykach halucynogennych i ich osobliwych efektach, odbył swoje pierwsze meskalinowe doświadczenie. Nazwał je „bez wątpienia najbardziej niezwykłym i znaczącym doświadczeniem po tej stronie uszczęśliwiającej wizji.” Patrząc na aranżację kwiatową w pokoju, czuł, że „widzi to, co Adam widział rankiem swojego stworzenia, cud, chwila po chwili, nagiego istnienia.”
Rok później ukazały się „Drzwi percepcji,” i świat zachodniej myśli nigdy nie był taki sam. Huxley zaproponował koncepcję, która dziś, siedemdziesiąt lat później, wciąż jest najlepszą dostępną metaforą. Mózg funkcjonuje jak „zawór redukcyjny”, który filtruje bodźce zmysłowe, nadając priorytet informacjom istotnym dla przetrwania. Meskalina tymczasowo wyłącza ten mechanizm, umożliwiając bezpośrednie postrzeganie „takości” lub „jest-ości” obiektów i zjawisk.

Huxley opisał to tak. „Aby umożliwić biologiczne przetrwanie, umysł w całości musi zostać przepuszczony przez zawór redukcyjny mózgu i układu nerwowego. To, co wychodzi z drugiej strony, to marny strumyczek rodzaju świadomości, który pomoże nam przeżyć na powierzchni tej konkretnej planety.”
To zdanie opisuje dokładnie to, czego doświadczam podczas pracy z huachumą. Nie widzę czegoś, czego nie ma. Widzę to, co zawsze było, ale przez co mózg normalnie przechodzi bez zatrzymywania. Skała. Woda. Chmura. „Takość” każdej z tych rzeczy, bez filtra, który natychmiast przekształca je w pojęcia.

Huxley zaproponował też inną tezę, która pasuje do każdej tradycji artystycznej. Wielcy mistycy, wielcy artyści, i meskalinowe doświadczenie mają wspólny punkt, bezpośredni dostęp do rzeczywistości, który normalna, zredukowana świadomość blokuje. Sztuka jest próbą zapisu tego, co zostało zobaczone, zanim zawór się zamknął.
Michaux i wibracje
Dwa lata po Huxleyu, w Paryżu, belgijsko-francuski poeta i malarz Henri Michaux usiadł ze swoim wydawcą i po raz pierwszy wziął meskalinę. Był abstynentem, nie pił kawy ani herbaty, nie palił. W 1954 roku wydawca Jean Paulhan zaproponował mu wspólne spróbowanie meskaliny. Michaux zawahał się, zanim się zgodził.
Podszedł do projektu z niemal kliniczną precyzją. Co godzinę podczas sesji notował, co widzi. Przez kolejne lata eksperymenty rozszerzyły się poza meskalinę. Powstało około trzystu rysunków w piórze, ołówku i węglu.

Kluczowa obserwacja Michaux dotyczyła niemożności rysowania podczas samego szczytu działania substancji. W jego własnych słowach, „niemożliwe jest, żeby myśleć o poruszeniu ręki w celu rysowania podczas fazy szoku, ale wibracje trwają przez tygodnie.” Rysunki, które po sobie zostawił, nie były zrobione w trakcie, ale z pamięci wibracji, jeszcze długo po tym, jak meskalina opuściła organizm.
Jego rysunki często zdają się sugerować elementy świata naturalnego. Ścieżki tuszu, które mogą przypominać macki ośmiornicy lub rozgwiazdy. Michaux pisał o poczuciu, że staje się rozgwiazdą albo że rozgwiazda staje się nim. „Nie mogłem powiedzieć, czy staję się rozgwiazdą, czy rozgwiazda stała się mną.”

To zdanie czytam za każdym razem, kiedy myślę o tym, co napisałem na Ausangate. „Kaktus jest we mnie, a ja jestem na górze.” Ten sam paradoks, rozwiązany w ten sam sposób, przez artystę i fotografa, oddzielonych pół wiekiem i połową globu.
Michaux szukał „luminozycznych i kolorowych wizji”, ale szybko odkrył, że te były sprawą drugorzędną wobec możliwości eksploracji samego umysłu. Powiedział potem, że „to, co natychmiast go zainteresowało, to relacja między obrazem a ideą, między chęcią zobaczenia czegoś a tym, co się widzi.”
Michaux ostatecznie zrezygnował z meskaliny, ale wibracje zostały z nim na zawsze. Kontynuował rysowanie przez lata z pamięci tamtego stanu. Jego retrospektywna wystawa w Courtauld Gallery w Londynie w 2025 roku, pod tytułem „Henri Michaux: The Mescaline Drawings”, prezentuje prace z piętnastu lat po tym doświadczeniu.
Meskalina i fotografia
Opowiadanie tej historii kończę tutaj, bo to jest miejsce, w którym ona przychodzi do mnie, nie jako historia innych ludzi, ale jako własna.
Kiedy piszę w notatkach z sesji z huachumą, że „patrzenie stawało się transem,” i że „odarty z racjonalnej kontroli umysłu, rejestrowałem psychodeliczne plamy, sam projektując wewnętrzne treści,” piszę o tym, co Huxley pisał w 1954, co Michaux rysował rok później, co Witkacy dokumentował kodem P na swoich portretach.
To jest doświadczenie, które powtarza się w różnych językach wyrazu, w różnych mediach. Różnica między Witkacym z pastelem w dłoni, Michaux z piórkiem i tuszem, i mną z aparatem w górach, nie jest różnicą w samym doświadczeniu. Jest różnicą w narzędziu, którym je próbujemy uchwycić.
Aparat wymaga dokładnie tego rodzaju uwagi, o którym pisze Huxley. Skupienia na „takości” chwili, na „nagim istnieniu” konkretnego kawałka wody, skały, chmury. Meskalina i fotografia mają podobną filozofię pracy, jedno z nich jest substancją, drugie narzędziem, ale obie uczą tego samego. Patrzeć. Naprawdę patrzeć.



O bezpośrednim widzeniu i fotografii jako praktyce podczas sesji z huachumą piszę w osobnym artykule.
Natura jako świątynia, huachuma i bezpośrednie widzenie
I to jest, być może, najlepsza odpowiedź na pytanie, z którym zacząłem. Czy meskalina pomaga tworzyć? Nie jako magiczna substancja wytwarzająca piękne obrazy. Raczej jako chwilowe usunięcie zaworu, który normalnie redukuje świat do tego, co znane, użyteczne i możliwe do szybkiego skatalogowania. W tej szczelinie, przez kilka godzin, jest dostęp do czegoś, co niektórzy artyści próbują opisać. Rzeczy takimi, jakimi są. Przed słowem.
Źródła i lektury
Stanisław Ignacy Witkiewicz, Narkotyki (1932). Pierwsze pełne tłumaczenie angielskie, Twisted Spoon Press, 2018, z 34 reprodukcjami portretów.
Aldous Huxley, The Doors of Perception (1954). Polskie tłumaczenie: Drzwi percepcji, razem z Niebem i piekłem (1956).
Henri Michaux, Misérable Miracle (1956). Angielskie tłumaczenie: Miserable Miracle, City Lights Books. Wystawa rysunków: Courtauld Gallery, Londyn, 2025.
Jean-Paul Sartre, wywiad z Johnem Gerassi (1971), opisany przez Simone de Beauvoir w La Force de l’Âge (1960).
Kontekst arqueologiczny. Sharon, D. (2000). Shamanism and San Pedro through Time. Eleusis, 4, 9-40.
